Artyści
AVe-DeadPeopleRap: „Jak kiedyś skończy się mój czas, zostaną moje wersy”
Zaczęło się od rapu i kilku numerów, których początkowo nawet nie planował publikować. Dziś AVe-DeadPeopleRap traktuje muzykę jak zapis własnych doświadczeń, emocji i lekcji wyniesionych z życia. Nie zamyka się w jednym gatunku, wykorzystuje AI jako narzędzie do pracy nad własnymi tekstami i ma jeden szczególny cel: zostawić po sobie historię zapisaną w wersach.
Redakcja ANONIMUS · Zasady redakcji ·
Od kilku numerów do własnej historii
AVe-DeadPeopleRap nie zaczynał z wielkim planem na karierę muzyczną. Jedną z inspiracji był dla niego Terrorysta 24, ale na początku chodziło przede wszystkim o samo tworzenie.
Jak mówi, chciał zrobić kilka numerów i początkowo nawet nie myślał o ich publikowaniu. Ostatecznie zdecydował się pokazać swoją muzykę innym i dziś tej decyzji nie żałuje.
Dla AVe muzyka jest czymś więcej niż tylko dźwiękiem.
To energia i sposób na pokazanie uczuć, których czasami nie da się zwyczajnie wypowiedzieć. Jego zdaniem muzyka łączy ludzi, wpływa na podświadomość i potrafi stworzyć więź między słuchaczem a twórcą.
Zaczęło się od rapu, ale bez zamykania się w jednej szufladzie
Początkiem był rap, jednak AVe nie chce ograniczać się do jednego konkretnego gatunku.
Tworzy różne rzeczy i podkreśla, że żeby naprawdę zrozumieć jego numery, trzeba dobrze wsłuchać się w tekst.
Jednocześnie zaznacza ważną rzecz. Nie każdy wers należy traktować dosłownie.
Czasami w utworach pojawiają się fragmenty zaczerpnięte bezpośrednio z życia, a innym razem jest to po prostu fikcja literacka. Muzyka daje mu przestrzeń zarówno do opowiadania prawdziwych historii, jak i tworzenia własnych scenariuszy.
Lekcje z życia zapisane w wersach
Duża część twórczości AVe opiera się na tym, przez co sam przeszedł.
Opowiada o lekcjach ze swojego życia i chce docierać przede wszystkim do ludzi, którzy myślą lub czują podobnie.
Nie zawsze chodzi o wielkie przesłanie.
Czasami numer ma komuś pomóc poukładać własne życie. Innym razem dać kilka minut zapomnienia od problemów. A czasami po prostu sprawić, żeby ktoś się pośmiał.
To właśnie ta różnorodność emocji jest dla niego ważna.
„Dobry Człowiek”
Jeżeli miałby wskazać jeden ze swoich numerów, który ma dla niego szczególne znaczenie, wybiera:
„AVe - Dobry Człowiek (Dudek P56)”.
Za tym utworem stoi prosta, ale mocna myśl.
Mimo popełnionych błędów i ran, które człowiek zbiera przez życie, nie powinien zapominać o swoich zasadach. Trzeba pamiętać, kim się jest i być dobrym dla ludzi, którzy również są wobec nas dobrzy.
Najpierw jest myśl
Proces tworzenia AVe nie zaczyna się od gotowego planu.
Najpierw pojawia się zwykła myśl. Z czasem przeradza się ona w emocję. Dopiero później zaczyna się szukanie odpowiedniego dźwięku i próba zamknięcia tego wszystkiego w formie utworu.
Inspiracje potrafią pojawić się wszędzie.
Czasami przychodzą ze zdjęć, czasami z beatów znalezionych na YouTube, a czasami po prostu z tego, co aktualnie dzieje się wokół niego.
AI jako narzędzie, a nie autor historii
AVe otwarcie mówi również o wykorzystywaniu sztucznej inteligencji podczas pracy nad muzyką.
Najpierw sam pisze tekst. Dopiero później korzysta między innymi z Gemini lub ChatGPT, żeby poprawić rytmikę i przygotować tekst do dalszej pracy.
Stara się przy tym zachować własne wersy, styl i sens.
Jak opisuje swój sposób pracy, prosi AI przede wszystkim o poprawienie tekstu rytmicznie przy zachowaniu jego stylu i logiki oraz o dodanie odpowiednich komend pod Suno.
Punktem wyjścia pozostaje więc jego własna myśl, historia i napisany przez niego tekst.
Wpaść w algorytm
Zapytany o najbliższy cel odpowiada krótko:
„Wpaść w algorytm”.
Za tym prostym zdaniem stoi jednak większa ambicja. Chodzi o dotarcie ze swoją muzyką do nowych osób i znalezienie słuchaczy, którzy odnajdą w tych numerach coś dla siebie.
Ale największy cel AVe wykracza poza statystyki i algorytmy.
„Jak kiedyś skończy się mój czas, zostaną moje wersy”
To chyba zdanie, które najlepiej podsumowuje jego podejście do tworzenia.
AVe chce zostawić historię swojego życia zapisaną w muzyce.
„Jak kiedyś skończy się mój czas, zostaną moje wersy.”
Właśnie dlatego muzyka może być czymś więcej niż kolejnym numerem wrzuconym do internetu. Może zostać śladem człowieka, jego przeżyć, błędów, emocji i sposobu patrzenia na świat.
PRAWDA W BITACH i ANONIMUS
Do społeczności ANONIMUS AVe trafił dzięki poleceniu PRAWDA W BITACH.
Uznał projekt za możliwość poznania innych ludzi tworzących muzykę w podobny sposób, ale również szansę na dotarcie do nowych odbiorców.
Sam określa tę inicjatywę bardzo konkretnie:
„Sądzę, że zajebista sprawa.”
I właśnie o to chodzi w ANONIMUS. Różne style, różne historie i różni ludzie, ale wspólna przestrzeń, w której mogą się spotkać.
Muzyka łączy ludzi
AVe patrzy na muzykę jak na stan umysłu, który może wpływać na energię człowieka, jego emocje, a nawet późniejsze decyzje.
Co ciekawe, jedna z myśli stojących za takim podejściem ma swoją własną historię.
Jak wspomina AVe, podobne słowa usłyszał kiedyś od Rosjanina o imieniu Konstantin. Okoliczności były dalekie od filozoficznej dyskusji. Najpierw niewiele brakowało, żeby obaj się pobili, a później... spędzili razem noc, pijąc i rozmawiając na ławce w parku.
Życie czasami pisze historie, których nie trzeba wymyślać.
A później wystarczy zamienić je w wersy.
Bo kiedy muzyka powstaje z prawdziwych emocji i doświadczeń, ktoś po drugiej stronie może odnaleźć w niej kawałek własnej historii.
ANONIMUS - MUZYKA ŁĄCZY LUDZI.
